Była sobie pewna młoda ( bo ja inaczej nazwać nastolatkę, która nie ma zbyt dużego pojęcia o życiu ) artystka. Bardzo potrzebowała ona zmian, chciała zmienić życie. I nie miała na myśli wyrzucenia szafy, przemeblowania pokoju czy przefarbowania włosów. Chciała zmienić wszystko w życiu, czyli swoje podejście do innych, poglądy i chciała uwierzyć w końcu w coś. Chciała odnaleźć jakiś sens. Modliła się więc żeby Bóg pomógł jej w tych zmianach. Pewnego razu poszła do swojego ulubionego miejsca a mianowicie do wzniesienia niewielkiego, porośniętego wysoką trawą i zbożami, nad rzeką. Siedziała tam długo i nawet nie zauważyła, że ktoś za nią stoi. Podskoczyła lekko bo nie przywykłą do tego że ktoś tam przebywa oprócz niej.
-przestraszyłem? zapytał. Miał zielone oczy, duże, śmiejące się szczerze usta i włosy zaplecione w dready. -trochę- odpowiedziała zaskoczona. Zaczęli rozmawiać o różnych rzeczach mniej lub bardziej istotnych. Okazało się, że mają dużo wspólnego. Coraz częściej się widywali. Poglądy Michała tak wpłynęły na jej życie, że praktycznie je zmieniły. Podziękowała Bogu.
2008-8
28
nikt tego jeszcze nie skomentował, bądź pierwszy...